„Mecz był…”- Tak, cytując znany monolog Macieja Stuhra, można by powiedzieć o hicie Juventus – Milan. Spotkanie nudne, długie (choć przecież dziewięćdziesiąt parę minut), z nikłą dawką sportowych emocji. I można przytaczać liczby, czy pisać o tym ilu strzałów w tym spotkaniu bianconerri nie oddali, choć mogli. Ale każdy fan calcio widział to, co niektórzy chcą forsować na „Derby d’Italia”. Na uwagę zasługuje tylko bramka strzelona przez Gatusso (nie zdarza mu się to zbyt często) oraz fakt, że wygrana rossonerich stawia ich na pole-position do scudetto. Wygrana tym cenniejsza, że odniesiona z większym trudem, niż w poprzednim tygodniu przeciwko Napoli.
A propos. Pisałem o spodziewanym przeze mnie spadku formy Azurri. I nie pomyliłem się. Bezbramkowy remis z broniącą się przed spadkiem Brescią, przy zwycięstwach duetu z Mediolanu optymizmem nie napawa. A, że i Lazio, i Udinese wygrały swe spotkania, to pod Wezuwiuszem robi się dość gorąco w kontekście walki o LM.
Inter pokonał u siebie Genoę, strzelając pięć bramek i skrada się za plecami swego rywala zza miedzy, czekając pokornie na jego potknięcie.
Pierwsze zwycięstwo pod wodzą Montelli zaliczyła Roma, ale i tak o ocenie tego zespołu zadecydują tylko niedzielne derby. Faworyta jak zwykle trudno wskazać, ale biorąc pod uwagę potencjał obu zespołów i ostatnie sezony, osobiście wskazałbym na giallorossich. Co przy obecnym układzie tabeli oznaczałoby, że będzie jeszcze ciekawiej, niż jest.
Z cyklu: ławka trenerska. Serse Cosmi przegrał swój pierwszy mecz jako trener Palermo, co wydaje się potwierdzać, że problemem tej drużyny było coś więcej niż tylko Delio Rossi. Ale ponieważ, jak mówi stare powiedzenie, „łatwiej wymienić trenera niż piłkarzy” tropem prezesa Palermo poszli włodarze Sampdorii. Di Carlo został zdymisjonowany. A to akurat droga na skróty. Przegrana z Ceseną (3:2), zwłaszcza w stylu który zaprezentowali, optymizmem nie napawa, ale czego właściwie można oczekiwać po stracie duetu Cassano-Pazzini??? Abstrahuje od faktu, iż zawodnikom beniaminka wychodziło w tym meczu wszystko co mogło. Ale jedenastce z Genoi już od kilku spotkań brak jakiegokolwiek pomysłu i wyrazu. Na dodatek widać to nawet w meczach wygranych (patrz Roma). A to efekt wymienionych transferów. Ale ponieważ mercato już zamknięte…
Inaczej ma się sprawa w Juve. Tam zmieniono trenera (Ferrara), następnie pół składu (Amauri, Diego itd.) i wobec obecnych wyników(a właściwie ich braku) można wrócić do pkt. 1. Przynajmniej logika jest zachowana. Gazety już spekulują, a faworytem jest G. Vialli, który ostatnie 9 lat spędził poza ławką trenerską.
Czarne chmury zebrałyby się pewnie też nad Ballardinim, bo sytuacja Genoi lepsza od rywala zza miedzy nie jest. Ale tu musimy poczekać. Mecz z Internazionale obejrzał z trybun (efekt czerwonej kartki w meczu z Catanią), więc pewne alibi ma. Na jak długo?